Stirlitz twierdzi, że oto mamy ciekawą sytuację, kiedy
własność prywatna traci swoją legitymację społeczną, w wyniku nierówności materialnych. Cena rynkowa powinna uwzględniać koszty zróżnicowania społecznego i rosnącego rozwarstwienia, a nie uwzględnia. W ten sposób
cała makroekonomia staje się absurdem, a skala finansowych elementów w ekonomii wskazuje na konieczny rozrost poza biofizyczne ograniczenia Ziemi. Z kolei według Sołtysa, w ekonomii spotkamy się ze zwykłym ograniczeniem wzrostu ponieważ często wzrost gospodarczy jest ekonomicznie nieopłacalny, a jego koszty stają się większe od osiąganych korzyści. Wtedy ludzie intuicyjnie zmieniają swoje zachowania. - I to jak zmieniają - zdenerwowany Brunner rzucił na stół kilka kartek wydrukowanych z
Internetu.


To nie jest koniec świata, ale zmiana wzorców zachowań gospodarstw domowych staje się faktem. Wygląda na to, że
Amerykanie są na początku drogi do redukcji kredytowej i do oszczędzania, a natężenie tego zjawiska jest większe niż cokolwiek podobnego od zakończenia wojny światowej. Amerykanie za wszelką cenę próbują zbilansować swoje dochody i wydatki. Spowoduje to znaczący spadek PKB i zmiany w planowanych inwestycjach przez firmy działające na rynku. Siły i skala tego zjawiska ma większy wpływ na gospodarkę niż wzrosty lub spadki na Wall Street. I tutaj może rozpocząć się kolejny proces związany z oszczędzaniem.
Likwidacja rajów podatkowych oraz wzrost ryzyka finansowego zaczyna skłaniać średniozamożne osoby do lokowania oszczędności w kruszce. Dzieje się tak z uwagi na prostotę tworzenia takich oszczędności i zwiększone bezpieczeństwo lokowania środków, ponieważ znajdują się one poza systemem bankowym. Wygląda na to,że
odpalony został mechanizm z dodatnim sprzężeniem zwrotnym, który na znany system bankowy może podziałać niczym wybuch w Czarnobylu.
Napoleon Bonaparte zwykł był mawiać, że gdy
rząd jest zależny od bankierów to nie rządzący są u władzy. Ręka która daje jest ponad ręką która bierze, zaś finansjera jest wyzbyta patriotyzmu i przyzwoitości, jedyne co ich obchodzi to zysk. Zapewne coś w tym jest. Podobno
Chińczycy odkryli pewną ciekawostkę sprzed 15 laty. Rząd Clintona, przy współudziale Rubina, Greenspana i Summersa zamówił w jednej z hut USA prawie 1,5 miliona 400 uncjowych sztab z wolframu, o kształcie identycznym z tymi, jakimi handluje się na NYMEX i kazał ich przesłać do Fort Knox, gdzie podobno były one pozłacane i prawie 640 tysięcy z nich zostało potem przekazane do zasobów NYMEXu. Sprawa wydała się, ponieważ ktoś przekazał Chińczykom kopie oryginalnych dokumentów żeglugowych z datami i dokładne wymiary i wagi wolframowo-złotych sztab nacechowanych numerami z huty.
Wkrótce potem, 2 luty 2004, szef wykonawczych na New York Mercantile Exchange zlecił dla prokuratora okręgowego Stuarta Smitha zbadanie nieprawidłowości w magazynach NYMEX. Wiceprezesowi ds. operacji giełdowych, doręczono nakaz przeszukania, ale szczegółów postępowania nie ujawniono. Rzecznik NYMEXu powiedział tylko tyle, że przeszukanie nie miało związku z operacjami na rynku złota. Z kolei rzecznik prokuratora okręgowego na Manhattanie uchylił się od odpowiedzi, tłumacząc się dobrem śledztwa, które nie wiadomo do dzisiaj, jak się zakończyło. Podobno
echem zamieszania na NYMEXe była decyzja firmy NM Rothschild & Sons Ltd, która dnia 14 kwietnia 2004 wycofała się z handlu złotem w Londynie. Plotka pojawiła się tuż po tym, jak okazało się, że to nie Chiny, ale Indie kupiły złoto od MFW. Podobno w transporcie były trefne sztabki, ale nikt nie wie, czy Indie zażądały ich wymiany;-)
Na rodzinnym podwórku, pewnie w związku z grypą, zaczęła się jakaś zmiana. W mediach, które do tej pory wygłaszały peany na cześć Słońca Peru, zaczyna się wyliczanka błędów rządu PO. Nic,
tylko czekać, jak w głównych mediach zapodadzą komunikat o spadku notowań Platformy i wzrostu notowań, może PISu?-) Niechybnie ktoś za szczepionkę zapłacić musi, nawet, gdyby ona do Polski nie dotarła;-) Zapewne też na wieść o tym, jak Rosja dzielnie opiera się świńskiej grypie, amerykańskie banki rzuciły się na zakup rubli.
Interweniował bank centralny Rosji, który za świeżo wydrukowane rubliczki w miesiąc skupił prawie 15,2 mld dolarów. Aż chciało by się zaśpiewać -
Купите бублички, горячи бублички,
Гоните рублички сюда скорей!
И в ночь ненастную, меня несчастную,
Торговку частную, ты пожалей.;-)
(w wolnym tłumaczeniu: kupujcie dolcziki, goriaczi dolcziki, za waszi rubliki, siuda skarej;-)
A jeszcze kilka miesięcy temu dziennikarze w Polsce zamartwiali się kondycją finansową naszego wschodniego sąsiada. Rzecz podobna miała się i z troską o gospodarkę Japonii, aż tu jeden nieekspert zauważył, że
Japonia może spłacić swój dług poprzez sprzedaż amerykańskiego długu wobec Japonii;-) Tyle, że wtedy to nie byłaby Apokalipsa, to byłby Armagedon!