poniedziałek, 23 listopada 2009

Klechdy o silnym dolarze, czyli emerytura

Marc Faber ogłosił był, że nie wyobraża sobie zejścia ceny złota poniżej 1000 dolarów za uncję. Być może nasłuchał się chłop o polityce silnego dolara. Zapewne w związku z tym palącym problemem, jak wzmacnianie się amerykańskiej zieleniny (wiadomo, zieleń krzepi;-) podyktowane zostało przyspieszenie w budowie magistrali gazowej z Chin do Turkmenii i dalej do Azerbejdżanu. Magistrala w drodze powrotnej zostanie załadowana gazem. W ten oto sposób znaleziono haka, tfu magistrale na silnego dolara;-) - W ten sposób Chiny odkryły technologię zagazowania zielonej masy - uśmiechnął się Sołtys -

Podobnie się rzecz dzieje i w Polsce. Na silnie wysokie emerytury, zapowiadane przez agenta Boniego, najlepszym lekarstwem są własne dzieci, które stanowią najlepszą polisą ubezpieczeniową systemu emerytalnego. Bez dzieci, z których wyrosną przyszłe pokolenia, to, czy do OFE przekażemy 100%, czy też do ZUSu popłynie te 100%, staje się rozważaniem jałowym. Niewielka liczba pracujących w przyszłości, tak czy siak nie wypłaci świadczeń, choćby i chciała, ale i to, że będzie chciała płacić, nie jest takie pewne.

Obowiązujący od 1997 roku schemat, że polski rząd nie może dalej zadłużać się w NBP bezpośrednio, a jedynie pośrednio, sprzedając obligacje, w dużej mierze spowodowała, że na roczną obsługę długu co roku wydamy z własnych portfeli ponad 35mld zł, tj akurat tyle, ile władza zabiera społeczeństwu co roku w postaci PITu. Wartość złotego, co roku tli się i ulatnia w dymie inflacji. Słowiański ludek nad Wisłą też rada nierada będzie musiał wynaleźć jakiś sposób ochrony przed silnym, inaczej pozostanie mu zagazowanie, ale tym razem emerytów albo władzy - do wyboru!

środa, 18 listopada 2009

Demokracja to totalitaryzm, czyli o inwestowaniu

W Polsce władza zaczęła na poważnie walczyć z hazardem. Sołtys mówi, że może to i dobrze, bo są tacy, co to potrafią nawet portki przegrać. Tyle, że w wersji proponowanej przez rząd hazard ma na celu demokratyczne wprowadzenie totalitaryzmu z opcja ochrony tłustych kotów. Proponowany art. 115 projektu ustawy o grach hazardowych stanowi, że w ustawie z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi art. 19 ust. 2 głosi iż transakcja, której przedmiotem jest nabycie lub zbycie niebędących papierami wartościowymi instrumentów finansowych dopuszczonych do obrotu zorganizowanego, lub która prowadzi do powstania takich instrumentów, nie stanowi gry ani zakładu w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny, ani też gry losowej lub zakładu wzajemnego w rozumieniu przepisów o grach hazardowych, nawet jeżeli według wyraźnej lub dorozumianej woli stron rzeczywiste spełnienie wzajemnych świadczeń jest wyłączone, a tylko jedna ze stron jest obowiązana zapłacić różnicę między umówioną ceną sprzedaży a ceną rynkową w czasie wykonania umowy. W ten oto sposób ci, co zakładają się o małe pieniądze są ścigani, ale wielcy wyłudzacze mogą spać spokojnie.

- Panowie inwestorzy!- wykrzyknął Stirlitz - Chrońcie swoje pieniądze przed bankierami!

Gdyby wgłębić się w inne zmiany, to lektura staje się jeszcze ciekawsza. Zaproponowana treść art. 179a PT oznacza, że w Polsce Internet i twórcy stron, oraz użytkownicy będą zdani na łaskę i niełaskę władzy cenzora. Planowany tryb postępowania to coś bliskiego sądowi kapturowemu. Organ uprawniony, tj cenzor, będzie wyposażony równocześnie w uprawnienia oskarżyciela, a jego żądanie kasuje stronę z polskiej części Internetu, a ponadto organ jest sędzią we własnej sprawie i instancją odwoławczą, bo to on rozpatrywać będzie wniosek o ułaskawienie;-). Cała idea, która mogła zrodzić się wyłącznie w głowie totalitarnego ciemiężyciela, zrodziła się w głowie legalnie wybranej władzy. «Kto godzien jest otworzyć księgę i złamać jej pieczęcie?» Otom wzniósł się byłem na wyżyny i ujrzałem Bestię, która o cudach ryczy «i sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię (lub jak kto woli, swój śledzik;-), na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, (ani przeglądać internetu;-) kto nie ma znamienia» nadanego przez władzę faszyzującej Rzeczypospolitej. Totalitaryzm mniej lub bardziej jaskrawy to naturalna właściwość każdego systemu państwowego. Więcej rzeczywistości pod kontrolą to dla faszystów mniejsze kłopoty w sprawowaniu władzy i większa pewność dużych korzyści materialnych;-) oraz uzasadnienie ich istnienia i istnienia rozbudowanej, represyjnej, machiny.

Przeto ja, HansKlos, vel Wernyhora «Radzę ci kupić złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił» drogi inwestorze! Jeżeli ta ustawa wejdzie w życie to będzie niezbitym dowodem że ustrój totalitarny może być również demokratycznie wybrany i uchwalony;-) Zupełnie jak z Hitlerem. «Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu, Panie, (...) Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów!», o Słońce Peru!-)

Drogi nieznany blogierze i Ty, Imć ZeZorro - «Trzeba ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach», puki jeszcze możesz;-) Oto życie nasze i losy nasze, z woli władzy stają się loterią.

PS. Linki dla zainteresowanych:
http://niepoprawni.pl/blog/164/jacus-i-grzesio-contra-miro-i-zbycho-walka-o-hazard
http://olgierd.bblog.pl/wpis,zakaz;mowienia;o;w;projekcie;ustawy;hazardowej,37377.html
http://prawo.vagla.pl/node/8762
---------------------------------------------------------------------
* cytaty pochodzą z Apokalipsy św. Jana

poniedziałek, 16 listopada 2009

Złoto Fortu Knox

Stirlitz twierdzi, że oto mamy ciekawą sytuację, kiedy własność prywatna traci swoją legitymację społeczną, w wyniku nierówności materialnych. Cena rynkowa powinna uwzględniać koszty zróżnicowania społecznego i rosnącego rozwarstwienia, a nie uwzględnia. W ten sposób cała makroekonomia staje się absurdem, a skala finansowych elementów w ekonomii wskazuje na konieczny rozrost poza biofizyczne ograniczenia Ziemi. Z kolei według Sołtysa, w ekonomii spotkamy się ze zwykłym ograniczeniem wzrostu ponieważ często wzrost gospodarczy jest ekonomicznie nieopłacalny, a jego koszty stają się większe od osiąganych korzyści. Wtedy ludzie intuicyjnie zmieniają swoje zachowania. - I to jak zmieniają - zdenerwowany Brunner rzucił na stół kilka kartek wydrukowanych z Internetu.


To nie jest koniec świata, ale zmiana wzorców zachowań gospodarstw domowych staje się faktem. Wygląda na to, że Amerykanie są na początku drogi do redukcji kredytowej i do oszczędzania, a natężenie tego zjawiska jest większe niż cokolwiek podobnego od zakończenia wojny światowej. Amerykanie za wszelką cenę próbują zbilansować swoje dochody i wydatki. Spowoduje to znaczący spadek PKB i zmiany w planowanych inwestycjach przez firmy działające na rynku. Siły i skala tego zjawiska ma większy wpływ na gospodarkę niż wzrosty lub spadki na Wall Street. I tutaj może rozpocząć się kolejny proces związany z oszczędzaniem. Likwidacja rajów podatkowych oraz wzrost ryzyka finansowego zaczyna skłaniać średniozamożne osoby do lokowania oszczędności w kruszce. Dzieje się tak z uwagi na prostotę tworzenia takich oszczędności i zwiększone bezpieczeństwo lokowania środków, ponieważ znajdują się one poza systemem bankowym. Wygląda na to,że odpalony został mechanizm z dodatnim sprzężeniem zwrotnym, który na znany system bankowy może podziałać niczym wybuch w Czarnobylu.

Napoleon Bonaparte zwykł był mawiać, że gdy rząd jest zależny od bankierów to nie rządzący są u władzy. Ręka która daje jest ponad ręką która bierze, zaś finansjera jest wyzbyta patriotyzmu i przyzwoitości, jedyne co ich obchodzi to zysk. Zapewne coś w tym jest. Podobno Chińczycy odkryli pewną ciekawostkę sprzed 15 laty. Rząd Clintona, przy współudziale Rubina, Greenspana i Summersa zamówił w jednej z hut USA prawie 1,5 miliona 400 uncjowych sztab z wolframu, o kształcie identycznym z tymi, jakimi handluje się na NYMEX i kazał ich przesłać do Fort Knox, gdzie podobno były one pozłacane i prawie 640 tysięcy z nich zostało potem przekazane do zasobów NYMEXu. Sprawa wydała się, ponieważ ktoś przekazał Chińczykom kopie oryginalnych dokumentów żeglugowych z datami i dokładne wymiary i wagi wolframowo-złotych sztab nacechowanych numerami z huty.

Wkrótce potem, 2 luty 2004, szef wykonawczych na New York Mercantile Exchange zlecił dla prokuratora okręgowego Stuarta Smitha zbadanie nieprawidłowości w magazynach NYMEX. Wiceprezesowi ds. operacji giełdowych, doręczono nakaz przeszukania, ale szczegółów postępowania nie ujawniono. Rzecznik NYMEXu powiedział tylko tyle, że przeszukanie nie miało związku z operacjami na rynku złota. Z kolei rzecznik prokuratora okręgowego na Manhattanie uchylił się od odpowiedzi, tłumacząc się dobrem śledztwa, które nie wiadomo do dzisiaj, jak się zakończyło. Podobno echem zamieszania na NYMEXe była decyzja firmy NM Rothschild & Sons Ltd, która dnia 14 kwietnia 2004 wycofała się z handlu złotem w Londynie. Plotka pojawiła się tuż po tym, jak okazało się, że to nie Chiny, ale Indie kupiły złoto od MFW. Podobno w transporcie były trefne sztabki, ale nikt nie wie, czy Indie zażądały ich wymiany;-)

Na rodzinnym podwórku, pewnie w związku z grypą, zaczęła się jakaś zmiana. W mediach, które do tej pory wygłaszały peany na cześć Słońca Peru, zaczyna się wyliczanka błędów rządu PO. Nic, tylko czekać, jak w głównych mediach zapodadzą komunikat o spadku notowań Platformy i wzrostu notowań, może PISu?-) Niechybnie ktoś za szczepionkę zapłacić musi, nawet, gdyby ona do Polski nie dotarła;-) Zapewne też na wieść o tym, jak Rosja dzielnie opiera się świńskiej grypie, amerykańskie banki rzuciły się na zakup rubli. Interweniował bank centralny Rosji, który za świeżo wydrukowane rubliczki w miesiąc skupił prawie 15,2 mld dolarów. Aż chciało by się zaśpiewać -

Купите бублички, горячи бублички,
Гоните рублички сюда скорей!
И в ночь ненастную, меня несчастную,
Торговку частную, ты пожалей.;-)

(w wolnym tłumaczeniu: kupujcie dolcziki, goriaczi dolcziki, za waszi rubliki, siuda skarej;-)
A jeszcze kilka miesięcy temu dziennikarze w Polsce zamartwiali się kondycją finansową naszego wschodniego sąsiada. Rzecz podobna miała się i z troską o gospodarkę Japonii, aż tu jeden nieekspert zauważył, że Japonia może spłacić swój dług poprzez sprzedaż amerykańskiego długu wobec Japonii;-) Tyle, że wtedy to nie byłaby Apokalipsa, to byłby Armagedon!

czwartek, 12 listopada 2009

Dogonim i progonim Kitajców!

Sołtys zadzwonił do Beina zapytać co z tą grypą -Najlepszą metodą na zwalczanie teorii konspiracyjnych jest po prostu mówienie prawdy. Ponieważ jednak mówienie prawdy nie mieści się we współczesnej etyce zawodowej wielkich mediów ani polityków, dlatego teorie konspiracyjne mają przed sobą długą i jasną przyszłość;-) - zauważył w rozmowie Bein. Coś w tym jest, szczególnie, że ostatnio dzieją się rzeczy niezwykłe. Na Ukrainie ludzie się złoszczą, bo do pracy iść muszą, a nie ma co z dziećmi robić - szkoły i przedszkola zamknięte. Ci co nie pracują i siedzą w domach, tylko wódkę piją i narzekają na rządową propagandę, a co gorętsze głowy, to głoszą, że pójdą z szablami na Majdan zrobić z władzą porządek. Jednakże jak nastaje noc, to wszyscy żyją w strachu. W PRLu ludzie straszyli się nawzajem czarną wołgą, a na Ukrainie straszą się latającymi samolotami, które dokonują tajemniczych oprysków. - Opryski o tej porze roku? - zdziwił się Sołtys. - A tak, a potem ludzie na opryskanym terenie zaczynają chorować i umierać. Z kolei wczoraj w południe w Niemczech przeprowadzano jakieś testy i na kilka godzin wyłączono telefony komórkowe, a i z internetem były znaczne kłopoty. Świat melduje o milionach chorych na świńską grypę, ale rzeczywistość jest inna.

Sołtys siadł do stołu i zapobiegawczo łyknął szklankę bimbru, którą zagryzł chlebem ze smalcem i skwarkami oraz gęsto pokrojonymi kawałkami czosnku. Sytuacja zaczęła przypominać równie przypadkowe odcięcie Bliskiego Wschodu od internetu, akurat w dniu otwarcia Irańskiej Giełdy Naftowej;-) Ciekawe, czy akt urodzenia Obamy, mówiący o tym, że urodził się on nie w USA, a w Kenii, też ukazał się przypadkowo, zwłaszcza, że wg serwisu Worldnetdaily i Josepha Farah oba akty Obamy zdają się być identyczne i nie zawierają śladów oczywistego fałszerstwa. Może boski Obama chce występować w trzech osobach, ale na razie znaleziono jedynie dwa akty urodzenia, co niechybnie nieco boskości i nieomylności z Obamy i jego doradców zdejmuje;-)

Weźmy na warsztat wydatki obecnej amerykańskiej władzy na obronę, które są tak naprawdę bezpośrednim drenowanie amerykańskiej gospodarki i kosztują USA utratę ponad 2 milionów miejsc pracy. I tutaj surprise - wydatki na armię amerykańską wzrosną! Czyżby szykował się atak kosmitów?;-). Coś w tym musi być, ponieważ od kilku lat na Wyspach na kandydatach do pracy w policji wykonywane są testy na inteligencję. Kandydaci z inteligencją powyżej średniej nigdy nie przechodzą rekrutacji i w W.Brytanii nie są przyjmowani do pracy w policji! Życie zadziwia mnie nieustannie!

Niedawno piłem z dyrektorem oddziału jednego z banków komercyjnych. Człowiek ów zdradził mi, że najwięcej problemów robi się ludziom, którzy przed czasem spłacają swoje kredyty. Człowiek niechętny do zaciągania kredytów jest dla bankierów nie dość, że bezużyteczny, to jawi się jako człowiek niebezpieczny, ponieważ nie można go zniewolić. Wyglada na to, że powoli staje się terrorystą;-) Ledwie trzymający się na nogach bankier wyłuszczał - Każdy, kto zamiast potulnie nieść pieniądze do banku trzyma je w domu, albo co gorsza kupuje za nie złoto, srebro lub choćby zwykły cukier i drożdże, dokonuje wotum nieufności do władzy i obecnego systemu! - zakrzyczał i pijany legł pod stół. - Widać ta wódka ze śmieci i proszków - powiedział siedzący cicho do tej pory Stirlitz i podejrzliwie popatrzył na etykietę butelki.

Pomimo reklamy i oficjalnego zakończenia kryzysu, ludzie są wyraźnie zniechęceni do giełdy i funduszy inwestycyjnych. Na światowych giełdach siedzą sami spekulanci, a w pospólstwie dominują wypłaty z funduszy nad wpłatami, rośnie też powoli popyt na srebro i złoto. Niemiecki sklep, w których kupuję kruszec notuje teraz sprzedaż prawie 4 tysięcy srebrników i nieco ponad 60 uncji złota dziennie. Sprzedawca zdradził mi, że sprzedaż od roku systematycznie rośnie, a kupują ludzie detaliczne ilości, tak, jakby każdy starał się mieć trochę kruszcu fizycznego w domu. - Może to w obawie o swoje emerytury? - zapytał Stirlitz. Pewnie tak, pomyślałem. Ledwie w Polsce agent Boni wyskoczył z podwyżką wieku emerytalnego, a już jego projekt wdrażają zapobiegliwi Amerykanie;-) Wg Employee Benefit Reasearch Institute aż do śmierci chce pracować prawie 20% Amerykanów, 31% marzy o rozwiązaniu agenta Boniego i emeryturze w wieku 68 lat, a na wcześniejszą emeryturę, tj przed 60-ką planuje udać się jedynie 8%. Aż boję się pomyśleć, o czym marzyć będą Amerykanie jak Obama zostanie prezydentem na drugą kadencję;-)

Po necie chodzi plotka, i gada, że teraz Benek będzie skupował dolary, aby były one coraz droższe. Amerykanie na dźwięk syreniego śpiewu Benka Helikoptera mają masowo rzucić się do wyprzedaży i likwidacji aktywów na całym świecie. Na potęgę będą teraz wysprzedawać akcje, bo Benek na święta dla grzecznych inwestorów ma super niespodzianki - będą sprzedawane z upustem kwantowe komputery, broń obcych, a nawet technologie kosmiczne jaszczurowatych;-) Podobno to wszystko po to, aby rozpocząć nowy kult prezydentów na zielonych papierkach, na które rzucą się zagraniczne banki centralne niczym szczerbaty na suchary, a wtedy Benek będzie dolary drukował i drukował, aż kosmiczne technologie wystrzelą złoto trzymane w Forcie Knox do Saturna;-)

Ну! Догоним и прогоним Китайцeв! Ale na razie potrząśniemy tymi, którzy w kieszeniach trzymają złote jabłka, wcześniej, dla pewności szczepiąc ich jadowitym wężem.

poniedziałek, 9 listopada 2009

Moda na dyktatury

Raporty to ciekawa sprawa. Przedstawiają one bowiem przeszłość, ale w większości w taki sposób, jakby przyszłość była już oczywista - nieograniczone zasoby, nieograniczone wzrosty. Tymczasem w realnym systemie, a na dodatek zamkniętym do jednej planety, ciągle zderzamy się z barierą ograniczeń. Problemy i bankructwa amerykańskich banków powoli przenoszą się do Europy. Programy naprawcze prowadzone są już w 18 z 71 banków działających w Polsce. Nie jest to jeszcze katastrofa, ale sygnał, że Polska nie jest wyspą, jak sobie marzy (Wz)Rostowski, kiedy myśli o ojczyźnie;-)


Sołtys powiada, że szykuje się nam fala dyktatur. Media już piszą o nieudolności ukraińskiej władzy i konieczności wprowadzenia tam stanu wyjątkowego, którego celem wcale nie jest grypa, ale oddalenie upadku pomarańczowych. Kiedy prezydent uważa konstytucję za anachroniczny przeżytek, każdy scenariusz staje się możliwy. Stara prawda o tym, że jak władza jest nieudolna, to trzeba ją zmienić, jest przesłaniana przez nienasycona żądze władzy.

W USA też coś się szykuje. Już 46 stanów USA jest niewypłacalny i w ciągu najbliższych dwóch lat będzie zmuszona do otwarcia postępowania upadłościowego. czeka nas jeszcze mały szok na rynku nieruchomości komercyjnych. Około 55% wszystkich kredytów hipotecznych na rynku CRE, wymaganych na rok 2011/2012 roku jest w tej chwili pod wodą, a ich wartość w księgach bankowych wyceniana jest na nieco ponad 770mld dolarów. Przewidując problemy, obecny sekretarz obrony Robert Gates poprosił kongres o udzielenie pozwolenia na rozmieszczenie 400 tysięcy żołnierzy w różnych miejscach na terenie USA. Za kadencji Busha, została zmieniona ustawa Posse Comitatus Act z 1878 roku, która ograniczała użycie wojska przez władze federalne do egzekwowania prawa. Raport US Army War College dokonał podsumowania okoliczności, które mogą doprowadzić do wprowadzenia stanu wyjątkowego w Ameryce w wyniku „Nieprzewidzianego krachu finansowego, załamanie się władzy politycznej lub wojskowej, opór lub bunt społeczny, powszechne zagrożenie zdrowia, jak również klęski żywiołowe i humanitarne oraz inne sytuacje prowadzące do niszczącego w skutkach społecznego szoku” Po tak uspokajającej;-) lekturze raportów, wszelkie spiskowe teorie nie wydają się już tak absurdalnie niemożliwe. Faszyzm maszeruje szerokim frontem ku świetlanej przyszłości.

- Analitycy to lenie, biorący kasę za powtarzanie w raportach plotek - stwierdził Stirlitz. Coś w tym jest. W październiku i listopadzie roku 2008, dla amerykańskiego rynku akcji rekomendacje typu Sprzedaj stanowiły około 6%, rekomendacji Kupuj było 36%, a Trzymaj aż 58%. Światowy system finansowy stoi nad przepaścią i jeśliby wierzyć rekomendacjom, to trzeba byłoby całą zimę w trampkach przechodzić;-) - Wszystko stanęło na głowie, a wielu osobom zdaje się, że świat z reklam jest prawdziwy - zaśmiał się Sołtys. No tak. Według reklam, do szczęścia potrzeba wziąć dużo kredytów, potem je skonsolidować, ubezpieczyć itd. W reklamach ludzie cieszą się, że biorą kredyty. Idioci cieszą się, że do końca swoich dni pozostaną niewolnikami systemu bankowego. Cóż wart jest świat w którym jedyną miarą człowieka jest ilość zgromadzonych na kredyt dóbr?

System emerytalny zaczyna walić się w gruzy, a na rynkach finansowych oczekiwać należy trwającej dekadę fali dezinflacji. W Polsce prawie 60% ludzi nie posiada żadnych oszczędności. Spośród osób, które oszczędności posiadają, w akcje, obligacje i fundusze inwestycyjne lokowanych jest prawie 22%, depozyty bankowe stanowią ponad 55%, a w gotówce trzymanych jest prawie 12% oszczędności. Jedynie znikoma część rezerw ludności i rezerw banku centralnego trzymana jest w prawdziwym pieniądzu. Cechą niezbywalną prawdziwego pieniądza jest możliwość przechowywania w nim wartości, a to oznacza, że jedynie materialne dobro, względnie trwałe, posiadające unikalne cechy, łatwe do podziału i przechowywania, z prostą wagową miarą, którego wartość jest akceptowalna w każdej gospodarce może być pieniądzem. Odporność polskiego systemu finansowego na kryzys zaufania do fiat money jest znikomy, a właśnie takiego kryzysu należy oczekiwać w niedalekiej przyszłości. Polska ma unikalną szanse na gromadzenie zapasów metali, które mogą być w przyszłości traktowane jako prawdziwy pieniądz, ale nie wiedzieć czemu, tego nie robi. Na świecie systematycznie rosną notowania metali, które mogą stanowić przyszłą podstawę prawdziwego pieniądza. Drożeje złoto, srebro, platyna, pallad, miedź, nikiel, ołów, cyna, które zapowiadają falę spadku zaufania do pieniądza opartego na długu.

Dług jest wart tylko tyle, ile warte jest zaufanie do dłużnika. Ile warte jest zaufanie w świecie niewypłacalnych dłużników?;-)

czwartek, 5 listopada 2009

Hans kupuje chałupę, czyli edukacja

Tak się składa, że niedawno z Sołtysem opijaliśmy zmarłych i jakiś pociot zaczął wspominać dzieje rodziny swojej babci. Otóż owa babcia, młodą damą będąc, wydała się za pół krwi Ukraińca i zamieszkała na kresach. Kiedy rozpoczęła się wojna, to babcia przyjechała w okolice Warszawy z kupą rubli, tyle, ze papierowych;-), no i musiała dorabiać się wszystkiego w wolnej Polsce od zera. W sierpniu 1939 roku, przewidując najgorsze, zlikwidowała bankowe oszczędności na sumę 250 złotych i z papierkami uciekła przed wojną i Niemcami na wschód, gdzie przywitała ją wyzwolicielska Armia Czerwona. Po wojnie rodzina babci owego kuzyna wróciła z Białorusi z jakimiś kwitami, które podobno w Polsce wymieniano na złote, ale jej jakoś nikt nie wymienił.-) Babcia miała żyłkę do handlu, więc się nim zajęła a sporo trzymała w gotówce, którą wymieniono na nowe złote, przy okazji puszczając ją po raz kolejny z torbami. Krewni namawiali ją do wyjazdu za granicę i niewiele brakowało, aby wyjechała do Argentyny, w której wtedy żyło się lepiej niż w USA. Dzięki Bogu nie wyjechała, bo znając jej szczęście pewnie osiedliła by się na Kubie;-)

Jak widać, są ludzie, którzy na wiedzę odporni są jak, nomen omen, kaczka na wodę.

Podobnie rzecz się dzieje i obecnie ze sporą grupą ludzi, którzy chcą żyć lepiej, a to pragnienie oraz nachalna reklama całkowicie ich zaślepia. Weźmy na przykład prostą życiową mądrość, którą trzeba by zastosować przy kupnie domu lub mieszkania. Dla oszacowania, czy taki zakup ma sens, czy też zrujnuje nas finansowo wystarczy roczny czynsz podzielić przez cenę domu lub mieszkania, które chcemy kupić. Na tak uzyskany wynik działamy teraz metodą świętej trójcy.
  • 3% = nie kupuje i ze spokojem patrzę, jak tłumy wyprowadzają się do swojej;-) własnej chałupy
  • 6% = mocno się zastanawiam i zbieram kasę
  • 9% = ok, kupić trzeba, pomimo tego, że w okolicy już nikt, pomimo starań i reklam, od pięciu lat żadnego mieszkania nie sprzedał
A teraz prosty przykład dla leniwych. W podwarszawskiej miejscowości odstępne za mieszkanie wynosi 900 zł, a opłaty mieszkaniowe średnio 600 złotych, łączny miesięczny koszt to 1500 złotych. Rocznie daje to 18 tysięcy złotych. Tanio nie jest, więc rozglądamy się po okolicy, aby kupić coś dla siebie w takim samym standardzie i o takiej powierzchni lokum, jakie wynajmujemy. Teraz ceny mieszkań spadły i trafia się nam okazja za 400 tysięcy. bierzemy kalkulator i dzielimy 18000 przez 400000, a w wyniku otrzymujemy 0.045, czyli 4.5%. Patrzymy z politowaniem na reklamę Rodzina na swoim i jedziemy na ryby. Ceny nadal spadają i za rok to samo mieszkanie znów jest wystawione na sprzedaż, ale teraz za 300 tysięcy. Biorę kalkulator, liczę i wychodzi mi 0.06, czyli 6%. Jadę do banku jednego i drugiego, pytam rodziny o pożyczkę i zaczynam liczyć oszczędności. Znajoma z banku dzwoni do mnie i mówi, że program Rodzina na swoim właśnie za dwa miesiące się kończy i mogę załapać się na niego w ostatniej chwili. Napełniam swoją piersiówkę śliwowicą i idę z psem przewietrzyć głowę, bo tak na gorąco, to pewnie bym już chciał kupić.

Małżonka robi mi awanturę i straszy zawieszeniem chochli. Dla uspokojenia nerwów udaje się do teścia i wspólnie pędzimy bimber;-). Za pół roku znów zaglądam do gazet, ale ceny podskoczyły znów do 350 tysięcy. Ze spokojem odkładam gazetę. W kolejnym roku coś się dzieje niedobrego, a to Murzynów biją, a to psia grypa na ludzi napada, a to szykuje się inwazja na Kubę. Bezrobocie rośnie i ceny lecą na łeb na szyję. Interesujące mnie mieszkanie wystawiono na sprzedaż za jedyne 220 tysięcy, deweloper już po pierwszym telefonie mówi, że opuści te 20 tysięcy, bo już piąty rok nic nie sprzedał. Idę do banku i odwiedzam znajomych. Wszyscy, którym mówię, że chciałbym kupić mieszkanie, z politowaniem kiwają głową, a bank z trudem po dwóch miesiącach starań i moim 20% wkładzie łaskawie przyznaje mi kredyt.

Wreszcie kupiłem za rozsądną cenę chałupę. Po pół roku okazuje się, że to Murzyni Murzynów biją, trzymanie psa jest niegroźne, a straszenie inwazją na Kubę to amerykańska tradycja wyborcza. Świat wraca na utarte tory i banki zaczynają pompować nową bańkę, ale teraz jest im trochę trudniej odkąd walutą światową stał się yuan oparty na standardzie srebra;-)


wtorek, 3 listopada 2009

Irańska grypa

Stirlitz wrócił z Moskwy, a że byt to ciekawy, więc wracał pociągiem przez Kijów. Przy karnistrze samogonu zdradzał mi i Sołtysowi tajemnice kozackiej grypy. - Tak się akurat złożyło - zaczął opowiadać, - że sprawa zaczęła się kilka lat temu, kiedy poprzez telewizję, na Ukrainę napadły szalone krowy, potem szalone ptaki z katarem a na koniec zrobiono za amerykańskie pieniądze pomarańczową rewolucję. W czasie deszczu talarów z nieba straśnie się rozmnożyły rozmaite świnie, a niektóre już z wrodzonym kaszlem, a pomimo tego pomarańcze nie zakwitły. Całe szczęście, że świnie były dobrze ubrane i bez rozstępów;-). No a teraz, po dwóch latach podkładania sobie na Ukrainie świń, ludzie zaczęli na to kichać, tradycyjne, jak to jesienią. Traf chciał, że akurat laborant się pomylił i stwierdził, że we Lwowie zmarła jedna osoba na AH1N1. Laborant zyskał swoje pięć minut, a politycy ukraińscy mają okazję obrzucać się teraz epidemią grypy. - Znając miłość kozaków do gorzałki i miodów, to grypa w tak trudnych warunkach na Ukrainie nie przetrwa - na koniec to zauważył Sołtys - A wybory już ci tam za pasem! -

- W Polszcze hrypy, dziękować Bohu jeszcze nie ma - zauważył Stirlitz z ukraińska - ale politycy już spokojnie mogą się nią obrzucać - No tak! Różne rzeczy można by zarzucić Tuskowi i jego ekipie, ale w żadnym razie nie jest to kierowanie się polską racją stanu. Całe szczęście, że Kopacz już wygadała się, że szczepionka jest nieprzetestowana, a przy ogromnej dziurze w NFZ nikt nie wyciągnie z Polski większych pieniędzy, za produkt, o którego pozytywnym wpływie na zdrowie bardzo wielu wątpi. Producenci zabezpieczyli się i nikt nie będzie mógł wytoczyć im procesu za potencjalne skutki uboczne działania szczepionek. Koncerny farmaceutyczne nie dość, że będą bezkarne za produkt, który najprawdopodobniej jest bardziej szkodliwy dla zdrowia, niż sama grypa, to jeszcze mają prawo utajnić skład szczepionki, w tym obecność w niej trujących związków rtęci.

Była już ptasia grypa, teraz jest świńska, a następna nie będzie ani końska, ani psia, ale irańska.
Irańska grypa wymaga, aby objąć ten kraj międzynarodową kwarantanną. Ogniska grypy mają być docelowo pacyfikowane przez szczepionki stabilizowane ołowiem, a do tego celu potrzeba dodatkowych 150 tysięcy wojskowych medyków wyposażonych w M16. Pozwoliło by to położyć łapkę na irańskich zasobach ropy naftowej, bez narażania się na nieprzychylne komunikaty opinii światowej. Ropa też zaczyna chorować na grypę, tym razem dolarową i walka z irańską grypą wielce by temu pomogła.

Osoby obawiające się grypy mogą sobie kupić maseczkę, która choć koi skołatane nerwy, to na grypę nie działa. Działa jednak na kieszeń, tyle, że Chińczyków i to pozytywnie, bo to oni zmonopolizowali produkcję maseczek, tak ostatnio modnych w TV. Na razie nie wiadomo ile kasy zarobili na tym chińskie firmy, ale wiadomo już, że Chiny za ponad 3.2 mld dolarów kupili w Rosji dostawy aluminium. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Chińczycy zapłacili za cały kontrakt na siedmioletnie dostawy z góry.

Czyżby to był znak zbliżającego się końca świata, a przynajmniej znak końca dolara i znanej nam ekonomii?